Tutaj jesteś Turystyka In memoriam o ludziach stąd Kazimierz Rojowski – legionista i...
Odpady Komunalne Odpady Komunalne Obrazek segregacji śmieci
Poradnik Interesanta Poradnik Interesanta Dwie osoby z dokumentami
Gazeta Gminna Wólka News Gazeta Gminna Wólka News Obrazek logo gmina news
Inwestycje Gminne Inwestycje Gminne Obrazek flaga uni europejskiej
Rozkład jazdy Rozkład jazdy Autobus na ulicy
Odnawialne źródła energii w Gminie Wólka Odnawialne źródła energii w Gminie Wólka Obrazek kolektory słoneczne
Seniorzy w Gminie Wólka Seniorzy w Gminie Wólka Obrazek seniorzy

In memoriam o ludziach stąd

Kazimierz Rojowski – legionista i powstaniec, hodowca koni i jeździec

Kazimierz Antoni Maria Rojowski urodził się 28 lipca 1898 roku w Sobianowicach jako syn Kazimierza Alojzego Rojowskiego i Heleny z domu Boduszyńskiej z Pliszczyna.

Miał rodzeństwo: braci Antoniego i Henryka oraz siostry Marię i Teresę. Wraz z rodzeństwem uczył się w domu, pod czujnym okiem nauczycieli. Wychowywał się w rodzinnej posiadłości, gdzie od najmłodszych lat poznawał tajniki gospodarowania i pasję ojca do koni. 

W wieku czternastu lat, po zdaniu egzaminów, rozpoczął naukę od czwartej klasy w ośmioklasowej Szkole Handlowej w Lublinie, gdzie uczył się do siedemnastego roku życia. Niestety, działania wojenne na Lubelszczyźnie w 1915 roku przerwały jego edukację. Kazimierz, zwany Kiziem, aby uniknąć mylenia go z ojcem, zgłosił się na ochotnika do Legionów Piłsudskiego – decyzję tę podjął za pełną zgodą ojca.

Gdy Szwadron Belniaków wkroczył do Lublina, Kazimierz Rojowski zameldował się przed podporucznikiem Lewińskim, który powiedział: „No to pierwszy z Lublina…”. Wraz z nim do 1 Pułku Ułanów Legionów Polskich wstąpili jego cioteczny brat Aleksander Bieliński z Turki oraz Stanisław Rohland. Cała trójka miała okazję poznać komendanta Józefa Piłsudskiego w Dąbrowicy. Spotkanie to wywarło na siedemnastoletnim Kazimierzu ogromne wrażenie. Po latach wspominał w swoim pamiętniku: „Komendant skierował na nas wzrok, patrzył przez chwilę w moje oczy. Z czasem zrozumiałem tę niemal bałwochwalczą cześć, jaką my, legioniści, otaczaliśmy komendanta. Każdy, na kogo spojrzał tak badawczo, musiał pod tym spojrzeniem zrobić rachunek sumienia z tego, co zrobił dla Polski, i mocno postanowić oddać się całkowicie temu człowiekowi, który swą wielką siłą woli i geniuszem dążył do wskrzeszenia Polski.”

Już w pierwszych dniach służby w Legionach Kazimierz doświadczył trudów kawaleryjskiego życia: ciągłych nocnych alarmów, braku snu, głodu, wyczerpania fizycznego i pościgów za wojskami nieprzyjaciela. Jak sam pisał: „Spało się siedząc pod drzewem czy płotem, trzymając wodze w ręku.”

Od 30 sierpnia 1915 do 31 sierpnia 1916 roku Kazimierz Rojowski brał czynny udział w wielu bitwach, m.in. pod Kamionką, Sobolewem, Przytocznem, służąc w 1 plutonie 1. Pułku Ułanów oraz Szwadronie Zbiorowym. Za odwagę i waleczność, został odznaczony odznaką Brygady Legionów Polskich „Za wierną służbę” i mianowany na starszego ułana.

31 marca 1917 roku ukończył w Ostrołęce Szkołę Oficerską 1. Pułku Ułanów Wojska Polskiego, otrzymując świadectwo podpisane przez komendanta pułku mjr. Belinę - Prażmowskiego oraz komendanta szkoły rtm. Janusza Głuchowskiego. Służył w 1. Pułku aż do kryzysu przysięgowego w lipcu 1917 roku, po czym powrócił do rodzinnego domu w Sobianowicach.

W listopadzie 1918 roku Kazimierz „Kizio” Rojowski, wraz z ojcem Kazimierzem, wstąpił do formowanego 3. Lubelskiego Pułku Ułanów, który później stał się 7. Pułkiem Ułanów Lubelskich imienia generała Kazimierza Sosnowskiego. Ojciec i syn służyli razem w jednej brygadzie kawalerii dowodzonej przez mjr. Belinę.

Kazimierz aktywnie uczestniczył w walkach o wschodnie granice odrodzonej Rzeczpospolitej, pełniąc funkcję dowódcy plutonu. Kierując 4. szwadronem dywizjonu podporucznika Żarnowskiego, przeprowadził udaną akcję na tyłach okopów nieprzyjaciela we wsi Wieśnińsk. Akcję docenili przełożeni i Kazimierz Rojowski otrzymał w listopadzie 1921 roku Krzyż Walecznych z rąk samego Józefa Piłsudskiego.

Od 1 lutego do 15 września 1920 roku pełnił funkcję dowódcy plutonu w Szwadronie Przybocznym Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego. W roku 1921 został mianowany na stopień porucznika.

15 listopada 1920 roku Kazimierz został przeniesiony do Okręgowego Inspektoratu Jazdy przy Dowódcy Okręgu Generalnego w Lublinie, gdzie objął stanowisko adiutanta. Następnie, 15 stycznia 1921 roku, ponownie trafił do Szwadronu Przybocznego Naczelnego Wodza, w którym służył do 2 listopada 1921 roku. Jako bardzo młody oficer, mając 23 lata, zdecydował się zakończyć czynną służbę wojskową i przejść do rezerwy z przyczyn rodzinnych. Była to decyzja podjęta z własnej inicjatywy, co pokazuje jego odpowiedzialność za sprawy rodzinne i majątek.

Powrócił do rodzinnego majątku w Sobianowicach, gdzie gospodarowała matka Henryka po śmierci męża Kazimierza. Mimo jej wysiłków i ciężkiej pracy, sytuacja materialna majątku była trudna z powodu zniszczeń wojennych – wojska carskie splądrowały i spaliły część zabudowań gospodarczych, dodatkowo zaś majątek obciążony był licznymi pożyczkami w Towarzystwie Kredytowo Ziemskim.

W życiu osobistym Kazimierz „Kizio” Rojowski ożenił się z Magdaleną Szatkowską. Doczekał się dwojga dzieci: syna Jana Kazimierza oraz córki Ewy. Jego małżeństwo przetrwało do 1937 roku. Wtedy, nie mogąc uzyskać rozwodu, Kazimierz zdecydował się na zmianę wyznania na luteranizm. Następnie poślubił rozwiedzioną Marię Lachert. Po podróży poślubnej Kazimierz i Maria wraz z dwiema jej córkami zamieszkali w Sobianowicach.

Po śmierci ojca, w 1920 roku Kazimierz przejął rodzinny majątek w Sobianowicach, którym zarządzał aż do 1944 roku. Z oddaniem rozbudowywał i rozwijał gospodarstwo, kontynuując jeździecką pasję ojca oraz hodowlę koni. W 1922 roku wziął udział w Wystawie Rolniczo - Hodowlanej w Lublinie, gdzie jego klacze Freja i Westalka zdobyły pierwsze miejsce, a Freja otrzymała dodatkowo srebrny medal. W latach 1926 – 1930 konie ze stajni wyścigowej Kazimierza „Kizia” Rojowskiego regularnie brały udział w gonitwach organizowanych przez Lubelskie Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni, odnosząc liczne zwycięstwa, które przynosiły nagrody pieniężne. Sam Kazimierz był znanym i cenionym jeźdźcem przeszkodowym, startującym w prestiżowych gonitwach dżentelmeńskich.

W 1939 roku Kazimierz Rojowski został zmobilizowany i przydzielony do sztabu generała Mieczysława Smorawińskiego. 18 września trafił do niewoli sowieckiej, ale dzięki odwadze i wsparciu żony Marii uniknął tragicznego losu polskich oficerów w Katyniu. Po powrocie do Sobianowic zaangażował się w działalność konspiracyjną, wstępując do Narodowej Organizacji Wojskowej. Pełnił funkcję kierownika okręgowego „Uprawy” – organizacji ziemiańskiej wspierającej służby kwatermistrzowskie Armii Krajowej. Pomoc polegała na magazynowaniu broni, żywności i ubrań, organizowaniu schronienia, noclegu, wyżywienia oraz gościny dla poszkodowanych i represjonowanych, a także na niesieniu wsparcia narodowi żydowskiemu. W tym celu utrzymywał kontakt z Janem Kołaczkowskim ps. Habdank, członkiem Armii Krajowej. Ponadto, we dworze w Sobianowicach udzielał pomocy wielu znaczącym, represjonowanym osobistościom m.in.: Franciszkowi Majlich – kapitanowi Wojska Polskiego, pułkownikowi Związku Walki Zbrojnej Armii Krajowej, odznaczonemu Orderem Virtuti Militari, Anatolowi Łongiłowi ps. Lew, Antoniemu Ponikowskiemu – premierowi w rządach Rady Regencyjnej, Bergerowi – prokuratorowi Sądu Najwyższego RP oraz pułkownikowi Antoniemu Chruścielowi ps. Monter.

Kazimierz, znał sytuację Żydów w getcie lubelskim, dlatego wystąpił do władz okupacyjnych o przydzielenie robotników żydowskich do pracy w majątku. Do Sobianowic skierowano dwadzieścia osób – mężczyzn i dwie kobiety. Żydowscy pracownicy przez pół roku wykonywali powierzone im zadania, i w tym czasie byli namawiani przez Kazimierza, by uciec przed niemieckim okupantem. Niespodziewanie w 1943 roku żołnierze SS wywieźli Żydów i dokonali ich egzekucji.

Kazimierz Rojowski brał udział w akcji sabotażowej polegającej na mieszaniu nasion rośliny kok - sagiz z solą bydlęcą. Korzeń tej rośliny zawierał mleczko, z którego można było wytwarzać gumę podobną do kauczuku, wykorzystywaną przez Niemców do produkcji broni. Dzięki temu zabiegowi nasiona kok - sagizu nie kiełkowały w majątkach na Lubelszczyźnie, co skutecznie utrudniało plany okupanta.

W czasie okupacji Niemcy na różne sposoby wykorzystywali polskie ziemiaństwo, dążąc do zwiększania zysków na potrzeby swojej armii. Po skonfiskowaniu dokumentacji Towarzystwa Wyścigów Konnych, które przed wojną prężnie działało w Lublinie, zdobyli wiedzę o majątkach, w których hodowano konie wyścigowe. Organizowali więc wyścigi, zmuszając właścicieli ziemskich do wystawiania koni, a sami czerpali korzyści finansowe. Kazimierz Rojowski bojkotował te wyścigi i nie brał w nich udziału, jeśli nie startowały jego własne konie.

W 1944 roku, gdy armia sowiecka zbliżała się do Lublina, Kazimierz Rojowski wraz z żoną Marią i jej dziećmi przeniósł się do stolicy i gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, natychmiast przyłączył się do powstańców. Pułkownik Antoni Chruściel „Monter” mianował go na stopień kapitana. W pierwszych dniach powstania, pod pseudonimem Radam, walczył w Śródmieściu. 3 września, wykonując rozkaz pułkownika „Montera”, udał się na ulicę Mokotowską – w drodze powrotnej zginął. W trudnych warunkach powstańczej Warszawy żona Kazimierza pochowała go na podwórzu pałacyku Brzozowskich przy ulicy Brackiej. Po zakończeniu wojny, jego ciało zostało ekshumowane i przeniesione na cmentarz ewangelicko - reformowany w Warszawie przy ulicy Żytniej.

Kazimierz Rojowski był ziemianinem, żołnierzem Legionów Polskich i uczestnikiem Powstania Warszawskiego. W czasie II wojny światowej działał w konspiracji, prowadził akcje sabotażowe przeciw Niemcom i wspierał Armię Krajową. Zginął w trakcie Powstania Warszawskiego, a za swoje zasługi otrzymał wiele odznaczeń. Jest to przykład człowieka, dla którego honor, odwaga i odpowiedzialność były obecne zarówno na polu walki, jak i w codziennym prowadzeniu domu i gospodarstwa. Kazimierz „Kizio” Rojowski jest to kolejny mieszkaniec naszej gminy, który zasługuje na naszą pamięć.

Artykuł powstał na podstawie publikacji: „Sobianowice Dobra Ziemskie i ich właściciele”, E. Leśniewskiej i „Kazimierz Maria Rojowski (1898 – 1944) – Legionista z Sobianowic” A. M. Rojowskiego [w:] „Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie VII, Ziemianie w walce i pracy na rzecz polskości i niepodległości w XIX i XX wieku”. Zdjęcia udostępnione z Legionista z Sobianowic s.75 i s. 80.

Ewa Szewczyk, eszew@wp.pl

 

Powrót